fbpx

Instagram

Obserwuj mnie

Europa Podróże

Bolonia w jeden dzień na weekend! Co robić na miejscu?

19/01/2019
bolonia na weekend co zobaczyć

Uwielbiam takie weekendy! Niby to tylko 24 godziny, ale nawet w tak krótkim czasie można wiele zobaczyć, poznać nowych ludzi, odetchnąć zupełnie inną atmosferą. Tym razem odwiedziłam Bolonię — mam nadzieję, że gdy przeczytacie opis mojego bolońskiego dnia, przekonacie się, że weekend za granicą to świetny pomysł i spróbujecie sami wyruszyć na taką wyprawę!

Tradycyjna bolońska kuchnia, czerwień dachów i najprawdopodobniej najstarszy uniwersytet na świecie — wszystko to podsumowują trzy przymiotniki najczęściej używane w kontekście tego miasta. Czy Bolonia jest rzeczywiście tłusta („La Grassa”), czerwona („La Rossa”) i uczona („La Dotta”)? Sprawdźcie, czy udało mi się tego dowiedzieć!

Pierwszy dzień

Historyczne centrum Bolonii otoczone było murami zbudowanymi w XII wieku i zburzonymi w wieku XX. Obecnie ich pozostałością są bramy, przez które można przejść, by dostać się do najciekawszych miejsc w Bolonii. Oczywiście, jeśli nie są właśnie remontowane, jak ta, którą widziałam po drodze.

W centrum Bolonii znajdziemy wiele uroczych placów i placyków, ulice pełne są ludzi, muzyki i… obrazów. Na jednym z deptaków mijany przeze mnie artysta malował piękny obraz, szkoda tylko, że jego dzieło nie przetrwało nawet doby – następnego dnia, po ulewnym deszczu po obrazie nie było ani śladu.

Kolejną cechą charakterystyczną tego miasta są wszechobecne arkady. Tutaj nawet deszcz nie jest dużym zmartwieniem! Wszystko dlatego, że w pewnym momencie Bolończykom brakowało mieszkań, a z braku miejsca na wybudowanie nowych posiłkowali się dobudówkami do starych budynków. Na dole dobudowanej części umieszczano właśnie arkady, szerokie na tyle, by zmieściły się pod nimi dorożki. To, co nie do końca mi się podobało, to stragany z podróbkami, na które natknąć się można na każdym kroku.

W sobotę udało mi się zobaczyć:

  • Park Montagnola
    I piękne, szerokie, zdobione schody do niego prowadzące. Jest to miejsce spotkań Bolończyków, swoiste towarzyskie centrum miasta. Nie sposób tutaj czuć się samotnym – jest wiele osób dookoła, a wiele z nich ma zwyczaj zagadywania do nieznajomych.
  • Katedrę Świętego Piotra
    Wejście na punk widokowy kosztuje 5 €, otwarty tylko w soboty od 14 do 16.30
    Bolonia to rzeczywiście miasto czerwonych dachów, widać to doskonale z wieży Katedry. Wejście na szczyt jest bardzo przyjemne, nie tak męczące jak w innych miejscach. Poza punktem widokowym można tu zwiedzić również podziemia i kryptę.
  • Via dell’Indipendenza
    Z Katedry ruszyłam główną ulicą Bolonii. Jest to strefa tylko dla pieszych, pełne ludzi. Atmosfera pełna luzu, powoli wypijanej kawy, to właśnie tu widziałam malunki na chodnikach i ulicach i słuchałam muzyki ulicznych grajków.
  • Piazza Maggiore
    Via dell’Indipendenza prowadzi w stronę tego głównego bolońskiego placu, na którym cały czas któryś z budynków jest remontowany. Nie mogę doczekać się by zobaczyć efekt końcowy! Na placu – mimo że to przecież nie był sezon turystyczny – widziałam wielu młodych ludzi, niektórzy demonstrowali przeciwko obecnej polityce rządu, inni po prostu siedzieli i rozmawiali lub spacerowali. Zdaje się, że i drugi ze wspomnianych przeze mnie przymiotników jest prawdziwy – byli to zapewne studenci bolońskiego uniwersytetu. Dzięki rozmowom ze spotkanymi Włochami, udało mi się zobaczyć o wiele więcej niż zamierzałam!
    Tuż obok znajdziemy Piazza del Nettuno z piękną fontanna Neptuna z XVI wieku.
  • Dwie wieże: Garisenda i Asinelli
    Wejście na punkt widokowy kosztuje 3€
    Tworzą one najbardziej charakterystyczny element Bolonii, na wyższej (Asinelli) jest punkt widokowy. Wieże są pozostałością dawnej rywalizacji między rodzinami, później pełniły funkcję obronną. Wiele z wież zostało zburzonych, obecnie można zwiedzić tylko wieżę Asinelli (pokonując 500 schodów).
  • Biblioteka
    Bardzo ciekawe miejsce, o którym usłyszałam od nieznajomego spotkanego przy schodach do Parku Montagnola. Byłam w niej bardzo krótko (weszłam dosłownie na chwilę przed zamknięciem, dzięki uprzejmości pana przy wejściu) i niestety nie zobaczyłam największej atrakcji – podziemnych ruin starej Bolonii.
  • Mercato Delle Erbe
    Hala targowa pełna zapachów i smaków. Można tu dostać świeże owoce i warzywa, ale też przyprawy, sery, mięsa. Skosztujemy tu specjałów lokalnej kuchni, w wielu bufetach i restauracjach. Niestety, i tutaj zajrzałam za późno – miejsce, do którego warto będzie wrócić!

Bolonia tętni życiem również w nocy – ludzie piją kawę przy stolikach, rozmawiają, zagadują… aż szkoda mi było wracać do hotelu.

Drugi Dzień

W niedzielę mogłam doświadczyć zupełnie innej Bolonii… Deszczowej. Ludzi na ulicach było niewielu, a i ci, których spotkałam, zasłaniali się parasolami.

Jedzenie:

  • Café Pastry Gamberini
    Położona w bocznej uliczce, niedaleko Piazza Maggiore. Można tu wypić spokojnie pyszną kawę m.in. z mlekiem wegańskim.
  • Restauracja Bio’s Kitchen
    Miejsce dla mnie, o którym opowiedział mi spotkany Włoch. 100% bio, restauracja ekologiczna, wegetariańska.
    Próbowałam tutaj dania „Seitan” z karczochami, jabłkami i sałatką.
    Bardzo dobre miejsce, pyszne jedzenie, jadłam tylko sałatkę na zimno, ale nie żałuję ani tego, ani pistacjowych lodów zamówionych dzięki podpowiedziom pana kelnera.
    Koszt: 1,5 euro – obowiązkowy serwis
    Seitan – 9 euro
    Lody – 5 euro
    Spritz, orzeźwiający napój z prosecco – 5 euro
    I końcowy wniosek – bolońska kuchnia wcale nie musi być tłusta!
  • Gelateria Gianni
    Być we Włoszech i nie spróbować włoskich lodów? Niemożliwe! Tym razem odwiedziłam Lodziarnię Gianni, jednak następnym razem muszę wybrać się do Venchi Gelato and Cioccolato – jednej z najstarszych lodziarni w Bolonii. Lody produkuje się tam od 1878 roku.

Nocleg

• Hotel Starhotels Excelsior 4*
Jak pisałam, mój hotel znajdował się tuż obok dworca, skąd odjeżdżał również autobus na lotnisko. Szczegóły przeczytacie w kolejnym poście, zapraszam!

Przydatne informacje

Poruszanie się po mieście ułatwić mogą wypożyczalnie rowerów. Jedna z nich znajduje się niedaleko Parku Montagnola. Jest tu również miejsce, gdzie można zostawić bagaż. Ja zdecydowałam się na poruszanie pieszo i nie korzystałam z żadnej komunikacji.

Autobus na lotnisko kosztuje 6 € w jedną stronę. Podróż trwa 25 minut i nie trzeba rezerwować ich wcześniej, ponieważ jeżdżą dosyć często (co 11 minut) od 7:00 do 21:00. Szczegółowe informacje: https://aerobus.bo.it/en

Na lotnisku znajdziemy Carrefour, z nieco tylko podwyższonymi cenami.

Jest tu również informacja turystyczna z bezpłatnymi mapkami miasta.

Jak dostać się do Bolonii?

Na weekend do Bolonii możecie polecieć linią Ryanair z Warszawy Modlin — wylot w piątek lub sobotę, a powrót w niedzielę.
Z innych miast jest możliwość wycieczki weekendowej sobota-niedziela, ale z powrotem na inne lotnisko np.
Kraków – Bolonia – Warszawa Modlin
Kraków – Bolonia – Wrocław
Kraków – Bolonia – Katowice
Katowice – Bolonia – Wrocław
Ja leciałam w opcji Katowice – Bolonia – Warszawa.

Bolonia jest pięknym włoskim miastem — jest tu np. bardziej czysto niż w Neapolu. Z mojego doświadczenia wynika, że faktycznie jest czerwona i uczona, lecz jeśli – tak jak i mi – nie do końca odpowiada Wam ciężka kuchnia — nie ma obawy. Bez trudu znajdziecie dla siebie coś pysznego do zjedzenia.

Wszechobecne arkady, towarzyscy ludzie, kawa, lody, muzyka — zapraszam do obejrzenia mojego filmu z Bolonii!

    Zostaw komentarz