fbpx
marta sielska bulgaria wycieczka

Co warto zobaczyć w Bułgarii przez 3 dni?

Co staje Wam przed oczami, gdy słyszycie hasło Bułgaria? Moje pierwsze skojarzenie jest jednoznaczne – tania wycieczka last minute o niewysokim standardzie.

Jednak, gdy pojawiła się opcja wyjazdu do Bułgarii na przedłużony weekend, postanowiłam zmierzyć się ze swoim wyobrażeniem i sprawdzić, co naprawdę kryje bułgarskie wybrzeże.

Pierwszy przystanek: Sozopol, uroczy kurort.

Po odebraniu samochodu po północy, dotarłam do Sozopolu ok. 2 w nocy w sobotę. Szybko zostawiłam rzeczy i poszłam sprawdzić, co dzieje się o tej porze na mieście oraz spróbować lokalnego wina na plaży. Na początku czerwca nocne życie w Sozopolu toczy się jeszcze dosyć spokojnie. Było nawet otwartych kilka knajp, ale ludzi wokół dosyć mało. Krótki spacer po okolicy i powrót do hotelu, bo rano przecież trzeba wstać i lepiej poznać Bułgarię.

Dwie noce spędziłam w małym i kameralnym hotelu Ema Hotel. Zachęciła mnie przystępna cena za dwie doby w przyzwoitym standardzie: z łazienką, klimatyzacją i widokiem zza budynków na zatokę. Opcjonalne śniadanie jest dosyć podstawowe, bez wymyślnych opcji, ale i tak jest tu taniej niż nad polskim morzem. Lokalizacja 5 min od plaży, portu i głównej promenady. Łatwo jest znaleźć dobry hotel w Bułgarii, ja kierowałam się opiniami na booking i tripadvisor, które mnie nie zawiodły.

Zapomniałam zamówić śniadanie w hotelu poprzedniego dnia, więc w sobotę już nic dla mnie nie zostało. To oznaczało zakupy w lokalnym sklepie. Tutaj pierwsze zaskoczenie: spytałam pana o możliwość płatności kartą, na co on pokręcił głową w bok. Zrozumiałam to jako “nie”, jednak Bułgarzy w ten sposób komunikują potwierdzenie, czyli “tak”. Powoduje to często śmieszne sytuacje.

Po późnym śniadaniu ruszamy do miejscowości Sinemorec oddalonej o 55 km. Miejsce wygląda jak mały kurort, ale przed sezonem otwartych było zaledwie kilka sklepików i dwie restauracje. Nic specjalnego tam nie ma, ale blisko miasteczka jest ujście rzeki Weleka do Morza Czarnego. Wjeżdżamy samochodem na polanę i widzimy rzekę z góry. Jest sielsko i zielono, po prostu cudownie! Następnie zjeżdżamy w dół, aby wejść na plażę. Obok pasą się kozy, które dają mleko na tradycyjny szopski ser. Rzeka jest trochę wyschnięta, ale zakręca tworząc meander i wpada do morza. Jest parę osób i budka z piciem, ale na plaży i tak brak leżaków i parasoli, co sprawia, że wygląda na bardzo spokojną. Idę podziwiać widok ze skałek i wdrapuję się na mały budynek – ktoś miał kiedyś tutaj fajną bazę! To chyba najlepsze miejsce do zdjęć. Z jednej strony woda rozbija się o skały, a z drugiej zakręca rzeka. 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 𝓜𝓪𝓻𝓽𝓪 𝓢𝓲𝓮𝓵𝓼𝓴𝓪 (@marta__sielska)

Jedziemy dalej wybrzeżem do plaży Silistar. Jest to plaża należąca do kempingu, więc miłośnikom leżenia na piasku może przypaść do gustu, otoczona jest bowiem zielenią, a nie hotelami.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 𝓜𝓪𝓻𝓽𝓪 𝓢𝓲𝓮𝓵𝓼𝓴𝓪 (@marta__sielska)

Powrót do Sozopolu, a po drodze sprawdzenie co znajduje się w lokalnym supermarkecie. Ceny lokalnych win są niższe niż w Polsce, jednak niekoniecznie jest tak z żywnością.

Bardzo popularne są tutaj wina czerwone, a ja – preferując wino białe – wybrałam chardonnay.

Wieczorem zagłębiam się w urocze uliczki starego miasta, podziwiając tradycyjne, bułgarskie drewniane domy. W tym dawnym porcie handlowym położonym na styku świata antycznej Grecji z państwem Traków, do dziś podziwiać można zabytki z czasów greckich, rzymskich i ottomańskich, np. odrestaurowane mury miejskie i fortyfikacje.

Na końcu cypla, po prawej stronie, znajdują się ruiny, a w oddali rysuje się widok na skalne wysepki św. Jana i św. Piotra – niezamieszkany rezerwat przyrody.

Kolację jem w restauracji Doctor’s, która okazuje się bardzo dobrym wyborem. Grillowane warzywa, degustacja lokalnej rakiji w dwóch smakach oraz widok na Morze Czarne zapada w pamięć

Dzień drugi: port w Sozopolu i transport do Nessebaru

W nocy wracałam ze starego miasta wzdłuż portu, ale koniecznie chciałam go zobaczyć jeszcze raz, jak będzie jasno. Sozopol ma mały port z wielkimi hamakami otoczony charakterystyczną zabudową oraz wzgórzami.

Następnie przyszła pora na kolejne miejsce: oddalony o 65 km Nessebar.Już przy samym wjeździe do Słonecznego Brzegu poznałam, że to jest to słynne miejsce. Kiczowaty statek i hotele budowane w różnym stylu, malowane na wszystkie kolory świata. Mijamy ten chaos i zatrzymujemy się w hotelu w Nowym Nessebarze. Stare Miasto jest zamknięte dla ruchu, więc chciałam być pomiędzy tymi dwoma miejscami i wybierać atrakcje w zależności od chęci. Melduję się w hotelu Marietta Palace, za nocleg płacąc 145zl ze śniadaniem, co uważam za atrakcyjną cenę w stosunku do standardu. Co prawda lokalizacja nie jest blisko plaży, ale mi to nie przeszkadza.

Mój weekend w Bułgarii nabiera tempa: ruszam na podbój Starego Nessebaru mijając most z wiatrakiem i malownicze widoki.
Na samym początku była to osada tracka, później kontrolę nad nią przejęli Grecy. Miejscowość zyskała na znaczeniu w czasach Wschodniego Cesarstwa Rzymskiego, a później weszła w skład Imperium Bułgarskiego, by w końcu zostać zdobytą przez Turków Ottomańskich. Wszystkie te wpływy można obserwować podczas spaceru uliczkami starego miasta, podążając szlakiem greckich świątyń, chrześcijańskich kościołów, cerkwi i drewnianych budynków mieszkalnych z XIX wieku.

Na obiad trafiam do restauracji Plakamoto poleconej przez koleżankę i również nie czuję się zawiedziona. Znowu jem podobne jedzenie, ale zdrowe potrawy nigdy mi się nie znudzą. Grillowane warzywa i szopską sałatkę popijam lokalnym piwem, chociaż smakoszem piwa nie jestem.

Wieczorem pora sprawdzić słynną promenadę Słonecznego Brzegu. Idę i nie wierzę własnym oczom – czy to wina niskiego sezonu, czy przyjeżdżają tu jednak tylko rodziny z dziećmi? Główna ulica świeci pustkami, jest otwarte parę sklepów, ale restauracje są głównie hotelowe. Gdzie ta muzyka, zabawa i gwar? Chciałam sprawdzić, jak żyje ten kurort i czy można go komuś polecić, jednak nie miałam okazji się przekonać. W dodatku kursujący turystyczny pociąg po 22 przestaje jeździć mimo rozkładu i wracam do hotelu pieszo.

Dzień trzeci: Przylądek Emine

Po świeżym śniadaniu kontynentalnym w hotelu jedziemy na przylądek Emine. To tylko 40 km od Nessebaru, ale droga zajmuje ponad godzinę. Pierwszy odcinek prowadzi piękną drogą z widokiem na masyw górski Stara Planina. Dalej nie jest już łatwo, ścieżka robi się coraz bardziej kamienista, a ja modlę się, żeby nasz mały samochód nie doznał żadnych uszkodzeń. Mijamy znak z wilkiem i w oddali zaczyna być widoczna biała latarnia. Na miejscu nie ma żadnych turystów poza panem, który mieszka w kamperze.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 𝓜𝓪𝓻𝓽𝓪 𝓢𝓲𝓮𝓵𝓼𝓴𝓪 (@marta__sielska)


Przylądek to miejsce, gdzie można pozbierać swoje myśli i odpocząć od ludzi. Ten dość długi i wąski, o niebezpiecznie stromych zboczach, pas ziemi, wbija się w krystalicznie czyste wody Morza Czarnego. Spacerując przylądkiem można naprawdę poczuć się daleko od codziennych spraw.

Wracamy do Nessebaru zagubić się jeszcze raz w ulicach starego miasta i zjeść ostatni bułgarski obiad. W samym centrum trafiamy do restauracji Dono, która mieści się w pięknych, starych, jasnych murach i ma przyjemny klimat. Wybieram dla siebie risotto z grzybami, które rozpływa się w ustach.

Na koniec trzeba umyć samochód, który po wycieczce jest dosyć zabrudzony. Myjnia samoobsługowa znajduje się przy rondzie wjazdowym do Słonecznego Brzegu. Płatność tylko monetami. Moje krótkie wakacje w Bułgarii dobiegają końca.

GARŚĆ KONKRETÓW

  • Jak się tam dostać?

Na lotnisko w Burgas (BOJ) przy wschodnim wybrzeżu dostaniecie się z Polski linią Wizzair (Warszawa, Katowice), Ryanair (Warszawa Modlin, Kraków, Rzeszów) oraz czarterami Small Planet i Travel Service, z różnych miast w zależności od dostępności biletów.

Dzięki wylocie Small Planet w piątek o 18:20, a powrocie w poniedziałek o 20:10 wystarczył jeden dzień urlopu, aby spędzić na miejscu całe 3 dni.

Dodam, że pierwszy lot miał być z samego rana, a zmieniony spóźnił o 2h, więc początkowo zakładany pobyt trochę się skrócił. Uważajcie na linie czarterowe, które często stosują takie praktyki. Jeżeli kupujesz wycieczkę z biura na 7 dni, może się okazać, że będziesz na miejscu jednak tylko 5.

Koszt: Udało mi się kupić bilety Small Planet za 199zł i Ryanair za 85zł, co daje 284zł za bilet w dwie strony i naprawdę dobrą cenę za przedłużony weekend.

  • Wypożyczenie samochodu:

Na miejscu byłam nastawiona na zwiedzanie, więc samochód bardzo ułatwił zobaczenie tylu opisanych miejsc przez taki krótki okres czasu.
Wypożyczalnia: Top Rent A Car, samochód Ford Fiesta
Link: https://toprentacar.pl/
Koszt: 100 euro, a za odbiór samochodu po godzinie 20:00 kasują dodatkowo 20 euro, czyli łącznie 120 euro.

Cała przejechana trasa: ok. 340km

  • Jedzenie:

Dzień 1: restauracja Doctors – grillowane warzywa, ryba z grilla, dwa rodzaje rakiji ok.65zł.
https://pl.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g635769-d9859688-Reviews-Dr_House-Sozopol_Burgas_Province.html

Dzień 2: restauracja Plakamoto – sałatka szopska, szprotki, dwa lokalne piwa ok. 50zł
https://pl.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g303648-d1787822-Reviews-Plakamoto-Nessebar_Burgas_Province.html
Dzień 3: restauracja Dono – risotto z grzybami, ryba z grilla, aperol spritz, woda – ok. 70zł.
https://www.tripadvisor.co.za/Restaurant_Review-g303648-d10597795-Reviews-Dono_Restaurant-Nessebar_Burgas_Province.html

  • Noclegi:

Dzień 1-2: Ema Hotel €43 (śniadanie opcjonalne €5/os.) https://www.booking.com/hotel/bg/camea.pl.html

Dzień 3: Marietta Palace €34
https://www.booking.com/hotel/bg/marieta-palace.pl.html
Cena dotyczy noclegu dla dwóch osób.

Razem: €77, czyli €38,5 za osobę.

Wydatków dodatkowych nie opisuję, ponieważ każdy ma inne preferencje i potrzeby. Jednak ceny artykułów spożywczych są porównywalne do polskich.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 𝓜𝓪𝓻𝓽𝓪 𝓢𝓲𝓮𝓵𝓼𝓴𝓪 (@marta__sielska)

Na koniec mogę powiedzieć, że wycieczka do Bułgarii była udana. W swojej głowie odczarowałam Bułgarię i zmieniłam zdanie na jej temat. Bułgaria w trzy dni? To możliwe!

Zobaczcie koniecznie mój vlog, który – mam nadzieję – jeszcze bardziej zachęci do odwiedzenia tych miejsc.

Tags:

2 thoughts

  • Marta,
    Fajny post, sporo wartościowych informacji, widoki też ładne, ale z tego wszystkiego i tak najbardziej podoba mi się twój uśmiech 🙂

    Maciek

  • Świetny post i bardzo przydatne informacje! Dzięki Tobie również rozważam weekend w Bułgarii po sezonie. Mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć wszystkie miejsca, o których piszesz.

Dodaj komentarz