Instagram

Obserwuj mnie

Podróże

Rajskie plaże, świeże kokosy i rum, czyli tydzień na Dominikanie.

28/08/2018

Punta Cana – pierwsze wrażenia
Na Dominikanę jechałam z zamiarem odpoczynku, bo bardzo dawno nie byłam na tygodniowym urlopie. Szybko przekonałam się, że leżeć na plaży i nic nie robić po prostu… nie potrafię.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by 𝙼𝚊𝚛𝚝𝚊 𝚂𝚒𝚎𝚕𝚜𝚔𝚊 (@martasielska.pl) on



Po dotarciu do miejsca noclegu w środku nocy, jedyne o czym marzyłam, to spontaniczna kąpiel w oceanie. Woda po godzinie 21-wszej była ciepła i przyjemna, jestem w raju! To prawdziwe wakacje na Karaibach! Jednak wokół nie było już żadnych ludzi, którzy pochowali się pewnie do hoteli i siedzieli przy basenach. Wzdłuż plaży nie było też barów i knajp z latynoską muzyką, znajdują się one na terenach z ograniczonym dostępem. Trudno, głodna wychodzę na główną ulicę Avenida Alemania i trafiam na restaurację Citrus typowe miejsce turystyczne z kuchnią międzynarodową (steki, burgery, krewetki, makarony, sałatki), ale o późnej porze i po długiej podróży nie mam siły szukać dalej. Makaron z warzywami popijam rumem z colą i limonką, czyli słynnym drinkiem cuba libre i czuję się wspaniale.

marta sielska punta cana drink

Restauracja Citrus i pyszny drink

Jest duszno, wilgotno i gorąco. Na zewnątrz pada deszcz, a raczej leje z chwilowymi przerwami, które wykorzystuję na powrót do domku.

Początek mojej wycieczki na Karaiby jest spokojny. Pierwsze cztery dni spędzam na miejscu próbując odpocząć i poznać okolicę. Spaceruję codziennie kilka godzin wzdłuż plaży Bavaro i El Corecito i rozumiem zachwyt nad karaibskimi plażami. Szerokie i czyste, z pięknymi pasmami palm zamiast bliskiej zabudowy przy wodzie, jak ma to miejsce w Europie. Punta Cana nie ma raczej nic więcej do zaoferowania niż odpoczynek na prywatnych plażach.

Przez cały tydzień na Dominikanie pada deszcz, ale jest on gwałtowny, ciepły i szybko przechodzi, więc nawet przez ten czas cieszę się, że jestem w krainie ciepła, podczas gdy w Polsce panują już mrozy.

Wieczorami próbuję lokalnych rumów: Brugal, Barcelo i Bermudez. Tradycja ich wytwarzania sięga ponad 500 lat. Każda karaibska wyspa produkuje swoją własną odmianę tego trunku, lecz wszystkie łączą podstawowe cechy: rum produkowany jest z trzciny cukrowej i leżakuje w dębowych beczkach. Różnice w wyglądzie (biały, złoty, ciemny) i smaku wynikają z rodzaju użytego cukru, sposobu destylacji, czasu fermentacji, leżakowania i nasycenia alkoholem. Jest to najbardziej popularny towar eksportowy Dominikany. Kosztuje on ok. 50zł za 0.7l trunku.

Jedzenie i restauracje w Bavaro
W kuchni dominikańskiej znajdziemy wiele wpływów afrykańskich, hiszpańskich i kreolskich, więc ciężko mówić o jednej, typowej odmianie. Próbowałam wegetariańskiej wariacji popularnego dania la bandera, czyli ryżu z fasolą, ale w mojej wersji z warzywami zamiast mięsa. Większego wyboru ze

marta-sielska-owoce

Budka z owocami

względu na ograniczenia diety nie miałam, ponieważ króluje tutaj mięso i świeże owoce morza.

W mieście nie ma dużego wyboru restauracji, ponieważ większość ludzi spożywa posiłki w hotelach. Za to często spotkacie budki ze świeżymi owocami i sokami. Za miks pokrojonego mango, ananasa, guanabana (zielony, słodko-kwaśny owoc w kształcie serca), chinola (marakuja) płaciłam 80 DOP, czyli ok. 6zł.
Na wyspie są również zielone banany nazywane plantanami lub bananami skrobiowymi. Nie są przeznaczone do spożywania na surowo, czym byłam zdziwiona kupując takiego banana w sklepie i chcąc zjeść po drodze.

marta sielska fajitas punta cana

Fajitas wegetariańskie w Wacamole


Śniadania miałam zapewnione w hotelu, ale były one bardzo monotonne i niezbyt zdrowe (do wyboru tylko 3 wariacje), więc często wybierałam opcję samych owoców zamiast codziennej jajecznicy, chleba tostowego i ziemniaka z cebulką.

Obiady i kolacje najchętniej jadłam w restauracji meksykańskiej Wacamole. Spróbowałam tu naprawdę wszystkich opcji wegetariańskich: tacos z grillowanymi grzybami i cebulką, quesadilla z cukinią, kukurydzą i awokado, burrito bowl oraz fajitas – warzywa na gorącym półmisku w zestawie z plackami i sosami. Absolutnie każde mogę polecić, a ceny dań mieściły się w zakresie 230-325 pesos (ok. 17-25zl).

Dobrym wyborem, jeśli chodzi o zdrowe śniadanie lub obiad, jest też mała restauracja JOY Nutritional Popsicle, położona na terenie mojego kompleksu noclegowego. Oferuje lody wegańskie, kawę z roślinnym mlekiem, a do jedzenia bowle warzywne z dzikim ryżem, pycha!

Transport na wyspie i wypożyczenie samochodu
Wakacje na Dominikanie powoli dobiegają końca, więc na ostatnie dwa dni chcemy wyruszyć poza Punta Canę. Szukamy komunikacji miejskiej, ale nikt nie chce nam udzielić informacji na temat przystanków. Czasami widzę mijające busy gua-gua, którymi jeżdżą lokalsi, ale nie mam pojęcia gdzie się zatrzymują. Większość osób porusza się tutaj motorynkami (motoconcha) z kierowcą. Decydujemy się na powrót na lotnisko taksówką za utargowaną cenę 25$ i bierzemy samochód z międzynarodowej wypożyczalni Payless. Najtańszych opcji podobno już nie ma, więc dostajemy Renault Duster za 120$ z blokadą 300$ na karcie kredytowej (w internecie jest informacja o blokadzie w wysokości 800$). Nie ma możliwości depozytu gotówką. W Punta Cana widziałam również reklamy małych wypożyczalni, ale wolałam zaufać korporacji z pełnym ubezpieczeniem, niż mieć później problemy z dominikańczykami.

Życie nocne
Marzycie o tańcach w rytmach merengue przy plażach i popijaniu drinka coco loco (biały rum z mleczkiem kokosowym)? Nie znajdziecie tego na Dominikanie. Większość klubów jest oddalona od resortów i dojedziecie tam tylko taksówką lub specjalnym transportem. Wyjątkiem dla zamożnych jest ORO Nightclub w Hard Rock Hotel. Poza nim, popularnymi klubami w Punta Cana są: Imagine Punta Cana, Coco Bongo, Kviar. Po rekomendacji znajomych zdecydowałam się na Imagine, ponieważ klub mieści się w prawdziwej skale! Na miejscu oczywiście bawią się tylko turyści, bo lokalsów nie stać na takie luksusy, wolą urządzać sobie tańce przy małych budkach z jedzeniem. Aby dostać się do klubu Imagine, trzeba wcześniej zarezerwować bilet przez Internet i czekać na przyjazd specjalnego busa, który objeżdża wszystkie hotele i zabiera imprezowiczów. Do wyboru są różne opcje: samo wejście 30$, open bar 65$, open bar premium 80$ i vip 100$. Biorę tylko wejściówkę za 30$, ale na miejscu poznaję dwie szalone dziewczyny z Kolumbii, które mieszkają w Londynie i staję się tym samym właścicielką dostępu do strefy premium za darmo. W czasie zabawy łatwo zapomnieć o busiku powrotnym, który odjeżdża tylko o godzinie 3:00.

Santo Domingo – kolebka Nowego Świata
Droga do stolicy Dominikany, Santo Domingo, prowadzi przez płatne odcinki drogi DR-3. Należy mieć przy sobie gotówkę, bo w żadnym okienku nie można było płacić kartą. Przy wjeździe miasto sprawia trochę chaotyczne wrażenie, samochody w kiepskim stanie, jazda pod prąd i dużo motorynek. Trzeba być dobrym kierowcą, aby uniknąć stłuczek i spotkania z miejscową policją, która może poprosić o zielone banknoty.
Stolicę założył brat Krzysztofa Kolumba – Bartolomeo pod koniec XV wieku. Lokalizacja nad Morzem Karaibskim umożliwiała transport towarów oraz założenie portu.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by 𝙼𝚊𝚛𝚝𝚊 𝚂𝚒𝚎𝚕𝚜𝚔𝚊 (@martasielska.pl) on

 

marta sielska santo domingo

Puerta del Conde, Santo Domingo

Przy parkowaniu w uliczce Zona Colonial, od razu podchodzi “parkingowy” i wymusza drobne. Następnie prowadzi do kolegi, który oferuje usługi przewodnika i długo za nami chodzi. Zostawiam ich w tyle i idę wzdłuż głównej drogi Calle El Conde mijając stragany i lokalne sklepy, czuć tu od razu powiew historii i kolebkę Nowego Świata. Dochodzę do parku Kolumba i katedry Primada de America, zbudowanej w stylu gotyckim uzupełnionym o renesansowe ornamenty. Jednym z ciekawszych budynków w Zona Colonial jest Dom Kolumba, czyli Alcazar. Budynek należał do Diega, syna Krzysztofa Kolumba, a obecnie mieści się tu muzeum, w którym można zobaczyć dzieła renesansowej sztuki. W całej strefie widoczne są wpływy hiszpańskie, można się tu dostać przez potężne bramy, będące częścią dawnych fortyfikacji. Choć ta część miasta wpisana jest na listę światowych zabytków UNESCO, to jednak sprawia wrażenie trochę zapuszczonej i po prostu brudnej.
Zwiedzanie tej najważniejszej części San Domingo zapełni w zupełności cały dzień.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by 𝙼𝚊𝚛𝚝𝚊 𝚂𝚒𝚎𝚕𝚜𝚔𝚊 (@martasielska.pl) on

Ceny w restauracjach są tutaj wyższe niż na Punta Cana. Jak zwykle mam problem ze znalezieniem czegoś wegetariańskiego dla siebie i decyduję się chyba już standardowo na meksykańskie fajitas i sangrię w knajpie Segazona, która jest do przyjęcia, ale kolejny raz już bym jej nie odwiedziła.

W jednym ze sklepów z pamiątkami próbuję lokalnego specjału Mamajuana, który jest traktowany jako lek na każdą dolegliwość oraz działa jako afrodyzjak. To mieszanka rumu, wina, miodu i suszu. Smakuje słodko, ale alkohol to doskonale równoważy. Niestety, nie znalazłam później tego specyfiku na lotnisku, aby zabrać go do Polski, więc jeśli macie możliwość nadania płynów w bagażu głównym, koniecznie przywieźcie go ze sobą!
Dobrym prezentem lub pamiątką będzie też oryginalne cygaro – znajdziemy tu ich wiele odmian, różniących się barwą i smakiem. I choć to kubańskie cygara cieszą się największą sławą, jednak wielu koneserów przyznaje palmę pierwszeństwa właśnie cygarom z Dominikany.

Niecałe 10 km od Strefy Kolonialnej znajdują się jaskinie Los Tres Ojos (Troje oczu) na które – przez długie spacery w Santo Domingo – nie starczyło mi czasu przed ich zamknięciem .

Ostatni dzień na plaży Bayahibe
Po wymeldowaniu z hotelu jadę zobaczyć jeszcze jedno miejsce, plażę Bayahibe w miejscowości o takiej samej nazwie. Stąd wypływają wycieczki na wyspę Saona, której scenerie można było podziwiać w reklamie batona Bounty. Jest to jedno z najbardziej popularnych miejsc dla turystów, a wycieczki z Punta Cana (trwające łącznie 10 godzin) kosztują 70-100$ za przejazd autobusem oraz katamaranem lub speed boatem. Na miejscu będą chcieli wycisnąć z Was jeszcze bardziej pieniądze proponując zdjęcia z rozgwiazdą, filmy i inne pamiątki za niebotyczne ceny. Z Bayahibe można kupić też sam rejs za ok. 50$, ale po szybkiej kalkulacji czasu i pieniędzy nie decyduję się na to.

 

Jak tanio dolecieć na Dominikanę?
Bilet na listopadowy wyjazd kupiłam w marcu, po ogłoszeniu nowej linii lotniczej Level, która dopiero rozpoczynała swoją działalność. Trochę budziło to moje wątpliwości, jednak działa ona jako budżetowa marka pod szyldem hiszpańskich linii Iberia, więc bez chwili zastanowienia kupiłam swój pierwszy bilet na Karaiby.
Lot z Barcelony do Punta Cana na tydzień kosztował ok. 830 zł za osobę w dwie strony, ale było dostępnych dużo terminów również na dłuższe pobyty.

Jak na tanią linię nie mam Level’owi nic do zarzucenia. Co prawda, w cenie ekonomicznej przysługuje tylko bagaż podręczny i nie dostaniemy nawet darmowej wody, ale taka jest specyfika budżetowego lotu, za wszystko trzeba płacić samemu. Rozrywka pokładowa oferowała dostęp do całkiem aktualnych filmów międzynarodowych oraz hiszpańskich. Lot trwający ok. 9h minął mi całkiem dobrze.

Dojazd z lotniska Punta Cana (PUJ) do Bavaro
Po wyjściu z hali odlotów czeka Was masa osób proponujących transport do hotelu. Zawsze ustalajcie cenę za transport przed wejściem do samochodu, normalna to 30-35$ za 20-30 km dojazdu. Niestety nam poniżej 25-30$ nie udało się zejść, ale można próbować.

Nikt na lotnisku nie udzieli Wam informacji o lokalnych autobusach i transporcie innym niż taksówki, panuje tutaj zmowa.

Nocleg w Punta Cana
Wszystkie hotele w Punta Cana mają swoje prywatne plaże i leżaki, więc nie ma możliwości przebywania w spokoju w innej części plaży bez zaczepek ochrony. Początkowo chciałam wynająć budżetowy pokój w mieście, ale wolałam dopłacić, aby mieć bliżej plażę, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Wybrałam domek przy plaży Los Corales, a gdy rano z niego wychodziłam, czekał mnie taki widok:

marta sielska los corales

Widok na plażę i Atlantyk z domku


Ze swojego noclegu byłam bardzo zadowolona. Los Corales Beach Resort to również kompleks budynków, willi i mieszkań, ale jest tu bardzo spokojnie. Domek nie miał luksusów, ale podstawowe wyposażenie, klimatyzacja i wygodne łóżko wystarczyło, aby dobrze spędzić tu tydzień. Plaży i terenu pilnował cały czas ochroniarz.

Osoby, które kupują wycieczki all inclusive z biur podróży, nocują w wielkich i zamkniętych kompleksach hotelowych, a do oceanu muszą często dojeżdżać meleksem. Na terenie obiektu mają wszystko, czego im potrzeba, animacje, jedzenie, imprezy, więc często nie wychodzą nawet poza teren hotelu. Często słyszą o niebezpieczeństwie, kradzieżach i rozbojach poza terenem obiektów, wielokrotnie nawet odradza się turystom wychodzenie na zewnątrz. Nic bardziej mylnego, co prawda na wyspie panuje bieda, ale nie powoduje to agresji i uprzykrzania życia przyjezdnym, bo złą sławą zamknęliby sobie możliwość zarobku. Te “dobre rady” obsługi hotelowej mają skłonić turystów do pozostania na terenie obiektu i wydawania pieniędzy właśnie tutaj.

Kiedy lecieć na Dominikanę?
Chcąc uniknąć bardzo wysokiego sezonu od grudnia, wybrałam termin w połowie listopada. W tym czasie spotkały mnie jednak prawie codzienne ulewy. Gwarancja udanego wyjazdu na Dominikanę to okres od grudnia do marca, chociaż piękną pogodę można tu mieć cały rok, a temperatura oscyluje w granicach 30 stopni Celsjusza. Trzeba wiedzieć, że opady na Dominikanie są zwykle gwałtowne, ale nie trwają długo, nie przeszkadzają więc w aktywnym wypoczynku. Warto tylko wziąć pod uwagę huragany, których szczyt aktywności przypada na przełom sierpnia i września, choć te silne wiatry są na Dominikanie nieczęstym gościem.

Informacje praktyczne
Obowiązującym językiem jest hiszpański, a poza turystycznymi knajpami raczej z nikim się po angielsku nie dogadacie, więc dobrze nauczyć się chociaż podstawowych zwrotów hiszpańskich.

Płaciłam amerykańskimi  dolarami (USD), a resztę wydawano mi w dominikańskich pesos (DOP). Cennik w restauracjach i sklepach jest zamieszczony zazwyczaj w pesos, ale wszędzie można płacić dolarami lub euro. Jednak uwaga na przelicznik, czasami nie działa na naszą korzyść, więc lepiej wymienić walutę na lokalną. Z płatnościami kartą w miejscach turystycznych również nie będzie problemu.

Żadna woda gruntowa nie nadaje się ani do picia, ani do gotowania, ponieważ istnieje ryzyko zagrożenia amebą. Należy kupić wodę butelkowaną, która jest dostępna także w dużych, 5-galonowych pojemnikach.

Nie decyduję się na zakup lokalnej karty sim do telefonu, ponieważ wystarcza mi słabe Wi-Fi w hotelu, a wszystkie mapy wyspy mam ściągnięte na telefon. Internet i kartę możecie kupić każdych większych marketach.

Na koniec zostają mi w portfelu jeszcze dominikańskie pesos, ale nie można nimi płacić na lotnisku.

marta sielska vlog

Przyłapana na vlogowaniu

Jakie błędy popełniłam na Dominikanie i czego żałuję?
Z perspektywy czasu żałuję, że widziałam na Dominikanie tak mało i odpoczywałam zamiast zaplanować zwiedzanie bardziej intensywnie. Zdecydowanie lepiej jest wynająć samochód na cały okres czasu i zobaczyć miejsca mniej turystyczne.
Na szczególną uwagę zasługuje półwysep Samana, który wydaje się nietkniętą częścią kraju z niesamowitą przyrodą.

Ciekawym doświadczeniem może być też wizyta i degustacja w destylarni rumu.

 

W dniu wylotu na Dominikanę podjęłam jedną z lepszych decyzji w swoim życiu. Kupiłam swój pierwszy aparat cyfrowy, którym zaczęłam kręcić vlogi. Początki są ciężkie, zwłaszcza kiedy nie zna się dobrze sprzętu i nie ma doświadczenia w mówieniu przed kamerą. Rajskie widoki Dominikany oraz efekt końcowy możecie ocenić sami:

https://www.youtube.com/watch?v=DNGxAQoblio

  • Reply
    Maciek
    30/08/2018 at 08:38

    Marta, dobra decyzja z tym zakupem aparatu, bo z takim talentem do contentu na pewno zostaniesz gwiazdą youtuba.
    Aha, no i jesteś piękna!

Zostaw komentarz